RSS
 

Ossikuloplastyka z myringoplastyką czyli moja wizyta w Kajetanach

24 sie
0 Flares 0 Flares ×

Zdjęcie

21 sierpnia – czwartek-dotarłam do Kajetan około godz. 10 rano. Po 2,5h godzinach oczekiwania wezwano mnie do gabinetu (wcześniej musiałam wypełnić cały plik papierów-wywiad anestozjologiczny, zgody różne itp.). Z tymi papierami wkroczyłam do Pana doktora. Zajrzał do uszu, do nosa, zrobił próby stroikowe, wziął badania, które miałam przywieźć:
-ekg serca
-morfologia pełna i krzepliwość krwi
-zaświadczenie od lekarza rodzinnego o stanie zdrowia
-grupa krwi
-szczepienie przeciwko żółtaczce
- wypisy jak gdzieś się lecze czy z innego pobytu w szpitalu
Potem wysłał mnie na badanie słuchu. Po zrobieniu odniosłam mu i kazał przyjąć się na oddział. Uffff….nie odesłali mnie do domu.
Trzeba być zdrowiutkim!
Zgłosiłam się do stanowiska hospitalizacji i dostałam opaskę na rękę-po około 0,5 h zawołano moje nazwisko i dostałam przydział pokoju. Pokoik czysty, nowoczesny, z klimatyzacją, z łazienką, szafkami itp.
Pomaszerowałam na pięterko, a tam mój pokój zajęty! 4 łóżka i 4 babki (dosłownie babki! ), poszłam więc do pielęgniarki i ulokowała mnie w pustej 4-ce. Miałam więc możliwość wyboru łóżka :-D.  Łóżka dość twarde-plecy mnie bolały po 1 nocce, z pilotem do regulacji góra, dół, co było bardzo fajne potem! Było około godz. 14.
Poszłam sobie połazić, podzwonić, bo w pokoju Orange zasięg miało fatalny prawie zerowy- nie mogłam dzwonić, ledwo sms-y szły. Ale jest wi-fi za darmo dla gości, więc internet szedł jak burza.
Po powrocie do pokoju były już pozostałe współlokatorki- fantastyczne kobiety-wszystkie w takim wieku, że mogłyby być moimi mamami ;-) i wszystkie słyszały lepiej ode mnie…
O 17 kolacja. Poszłyśmy do baru. Bułeczka, 2 kromki chleba, 3 plastry wędliny, ser, strzęp sałaty i masłopodobna kosteczka.
W pokoju padłyśmy spać po 20. wszystkie zestresowane i zmęczone, bo każda przyjechała z daleka. Jak zasypiałyśmy wpadła pielęgniarka i poinformowała, że od 7.30 są zabiegi i mamy być gotowe. Do tego czasu nikt nie zagląda, nie robi badań i się tobą nie interesuje.
Od 6 rano następnego dnia (piątek) szaleństwo. Mycie włosów, suszenie, mycie ciała, czyste piżamki. Nie jemy i nie pijemy. 7.23 wpada pielęgniarka i porywa 1 babkę, o 7.30 wpada i leci następna. 2 zostają- w tym ja…czekamy dalej bez jedzenia i picia. O 9 rano wraca 1 babka jak zombi idzie do łóżka prowadzona przez pielęgniarkę (pod pokój podwożą na wózku). Kładzie się i leży z zamkniętymi oczami (niebawem miałam się o tym przekonać). My dalej czekamy. O 11 wraca następna-kolejne zombi. Po 3h! Miała reoperację ( w czerwcu miała 1 i nie wyszło)-operował ją sam prof. Skarzyński. 12.30 wpada piguła i woła moje nazwisko. Kopniak w tyłek od sąsiadki, szlafroczek i idę. Bloki operacyjne są na tym samym piętrze, więc przeszłam 15m i już byłam na miejscu. Drzwi się odsunęły (miałam skojarzenia jak w Seksmisji :-D przez cały czas hahaha ) weszłam do środka na krzesełko, szlafroczek na wieszak, odsunęły się kolejne drzwi i  pielęgniarka w zielonym ubranku poprosiła mnie do środka. Szłam tunelem i mijałam tylko drzwi z literami A, B, C, D i E- mój. Otworzyły się drzwi i zaraz znów drzwi i weszłam do dużej sali, bielutkiej aż raziło, z mnóstwem sprzętu, monitorów itp.  itd.
Położyłam się grzecznie na łóżeczko-wąskie! aż ręce spadały. Zielona Pani podłączyła mi elektrody do kontroli pikawki, zamocowała wenflon i przyszedł Zielony Pan. Powiedział, że zrobi mi się ciepło i zakręci w głowie. Coś mi wstrzyknęli i nałożyli maseczkę. Zrobiłam się cięzka jak 100kg poczułam bezwład, zaczęło mi wirować, oczy zamykałam i otwierałam, pomyślałam, kurcze nie działa, nie zasnę, muszę wciągnąć mocniej i wciągnęłam porządnie nosem i już obudziłam się po wszystkim….
Sam moment przebudzenia pamiętam jak przez mgłę. Jakieś zielone babki krzątały się koło mnie- w sali pooperacyjnej. Pomogły mi wstać z łóżka, posadziły mnie na wózek i powiozły do pokoju. Było baaaardzo zimno! Aż mną telepało. Położyły mnie-oczywiście jak zombi-przykryły i leżałam…samoloty w głowie, trochę mdliło, zimno i bardzo senna i słaba. Była godzina 14.
Całość trwała 1,5h.
Ostatnia babka z pokoju została wezwana o 15 i wróciła po 10 min!!! Okazało się ,że w nocy zaczęła robić się jej opryszczka i odesłali ją do domu, z nie można! Ale cyrk! Pech jak nic miała kobieta. Spakowała się, dostała obiad i pojechała -na szczęście mąż był z nią.
O 15 poczułam się już lepiej-przestało mną trząść, wirowania się uspokoiły.
O 17 dali jeść, ale ciężko było coś przełknąć..1 bułkę suchą jadłam 4h. Reszty nie tknęłam-sałatkę jak spróbowałam, to myślałam, że polecę wymiotować.
Wieczorem obchód, przyniesiono karty z opisem choroby zdiagnozowanej, antybiotyk do ręki i tabletki przeciwbólowe.
Zerknęłyśmy z kobitkami w nasze karty i u nich :diagnoza:Otoskleroza, zabieg: Stapedotomia
A u mnie!!!!! Szok!!!! Diagnoza: Unieruchomienie łańcucha kosteczek w uchu lewym o niejasnej etiologii.
Dalej szok: Zabieg: Poszerzenie kanału słuchowego, Ossikuloplastykę z myringoplastyką.
Usiadłam z wrażenia. Ale jak? Nie otoskleroza? Przecież wszystko na to wskazywało! I wywiad rodzinny potwierdza regułę!
Czytałam i czytałam w necie o tym co mi jest.
I do końca nie wiem :-/
Tu macie opis:
http://whc.ifps.org.pl/uszkodzenia-kosteczek-sluchowych/


http://www.otoendoscopy.pl/podstrony/Aktualny_stan_wiedzy/Ossikuloplastyka,_transtympanalna.html

Ale!!! Po ledwo przespanej nocy dostałyśmy śniadanie o 7 rano i o 9 poszłyśmy na zmiany opatrunku i wypis, zwolnienie.
Pani doktor, która była zaczęła tłumaczyć mi co mi zrobili. Powiedziała, że otokslerozy u mnie nie stwierdzili, że skostnienia, które wyszły na tomografie to były liczne zwapnienia wokół kosteczek słuchowych i one były nieczynne, jakieś zrosty itp. Mam uszkodzone struktury ucha środkowego- prawdopodobnie to wrodzona wada rozwojowa. Ale nie wiedzą skąd to i co to. Usunęli mi te zwapnienia, do tego błona bębęnkowa była jakimś resztkiem, usunęli i odtworzyli mi nową-myringoplastyka:
Co to jest i na czym polega myringoplastyka?
Myringoplastyka, czyli rekonstrukcja błony bębenkowej, jest to zabieg wykonywany na ogół przez przewód słuchowy zewnętrzny, tak że na zewnątrz niewidoczne są jakiekolwiek ślady czy blizny (istnieje też możliwość operacji po wykonaniu cięcia za małżowiną uszną, ale ta forma jest rzadziej stosowana). W wielu przypadkach niezbędne jest wykonanie dodatkowego niewielkiego cięcia umożliwiającego pobranie materiału do rekonstrukcji. Materiałem tym może być, przypominająca swoim wyglądem fragment folii plastikowej, ochrzęstna lub cienki fragment chrząstki pobrany z małżowiny usznej (cięcie długości ok. 1 cm w mało widocznej części małżowiny) lub powięź mięśnia skroniowego (cięcie długości ok. 2 cm, ukryte we włosach). Materiały te, będąc tkankami własnymi pacjenta, są w pełni bezpieczne i nie stwarzają ryzyka przeniesienia jakichkolwiek chorób. Decyzja o wyborze odpowiedniego materiału zależy od stanu ucha i wyników badania słuchu. Często decyzja taka może zapaść dopiero po dokładnej ocenie ucha podczas zabiegu operacyjnego. Błona bębenkowa zostaje zrekonstruowana za pomocą pobranego materiału, który wgaja się i integruje się z otaczającymi tkankami. Po zabiegu w uchu pozostaje opatrunek. W miejscach cięć zakładane są szwy. Po zdjęciu szwów i wygojeniu ewentualne blizny są mało lub zupełnie niewidoczne. Efekt słuchowy i anatomiczny operacji ujawnia się dopiero po wyjęciu opatrunku, co następuje najczęściej po około tygodniu.
Do tego poszerzyli mi przewód słuchowy, bo był jakoś nie tak wykształcony. Ciężko się ogólnie dowiedzieć więcej.
Z taki informacjami dostałam wypis, 2 tyg zwolnienia i o 10 już byłam gotowa do wyjścia do domu.
Teraz jestem w domu, ucho boli tak średnio- trochę szumi i dzwoni, trochę przymula mnie, apetyt średni- nie mam smaku na języku. wszystko co jem to guma lub folia :-/
Czuję szwy w uchu, one chyba bolą mocniej. Ucho zaklejone, opatrunki w środku.
W piątek 29-08-2014  w godz. 12-13 mam się stawić na wyjęcie opatrunku.
Zrobili mi jakieś cuda, nie wiem na co choruję i nikt nie potrafi mi powiedzieć czy będzie dobrze.
Pozostaje czekać i przetrwać to wszystko i mieć nadzieję, że choć trochę się polepszy, bo i tak ucho nie nadawało się do niczego.
Dam znać co dalej

Dalej:
Tydzień był dość ciężki-pobolewało, jakby mi prądy przechodziły, bolała głowa i nie można było spać.
Osłabienie, przymulenie i czasem zawirowania w głowie to norma.
29 sierpnia pojęchałam na umówioną 12 godzinę do Kajetan na wyjęcie opatrunków i szwów.
Pod drzwiami gabinetu czekałam 3h!!! W końcu wyświetlił się mój numerek.
Miła Pani doktor zaczęła przeglądać historie mojej choroby, opowiedziała co mi robili i stwierdziła, że nie wiedzą o co tu chodzi :-/
Po otwarciu ucha stwierdzili unieruchomienie wszystkich kosteczek słuchowych- były zaklejone solami wapnia.
Tak samo błona bębenkowa, która faktycznie nazywała się tylko błoną, bo od dawna nią nie była i nie spełniała swojej roli.
Zrobili mi plastykę z mobilizacją strzemiączka, odtworzyli błonę, poszerzyli przewód słuchowy.
Ponieważ wszystko wskazywało na otosklerozę, a po otwarciu nie stwierdzili tego, Pani doktor przyznała, że to może być bardzo nietypowa, inna otoskleroza, jakiej ona nie widziała :-/ Ot jaki jestem wynalazek!
Podczas prób stroikowych- kamertonem poprawy brak.
Nadziei wielkiej mi nie robiła, że może być lepiej.
Za miesiąc wracam na badanie słuchu-teraz tam się wszystko goi i wtedy podejmą decyzję co dalej.
Jak nie będzie poprawy to z powrotem pod nóż. Na dziś nic nie wiadomo
W środku byłam jakieś 15 minut.
Czekamy.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×
 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Kącik zdrowia

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Agnieszka

    2 maja 2016 o 05:22

    Witaj. Z zaciekawieniem przeczytalam Twoj wpis a to dlatego ze wlasnie 11 lwietnia mialam robiona mirygoplastyke z usunieciem 3go migdalka. U mnie wygladalo to troszke inaczej i sam proces gojenia bez dodatkowych skutkow ubocznych poza „gumowym” smakiem na jezyku. Pan doktor powiedzial ze to minie w czasie do 3 mcy. Obecnoe po zdjeciu szwow czuje sie dobrze. Nie szumi nie kreci mi sie w glowie. Czasami slysze glosne lopotanie w uchu ale tylko chwilowe i krotko. Narazie jestem mega zadowolona z operacji. 25 maja mam kolejna kontrolna po operacji kontrole.

     
    • latosiowy-dom

      2 maja 2016 o 10:00

      witaj.No widzisz mój przypadekjest dośc trudny…nic nie idzie jak trzeba

       
  2. ~Kasia

    22 maja 2016 o 22:13

    Mój mąż ma otoskleroze… I słyszy do bani…dziwne bo facet z reguły to kobiety chorują a jeśli już facet to staruszek a mąż ma w tym roku 30lat… W Kajetanach dopiero w 2018 roku mają terminy!!! I musimy rozejrzeć sie prywatnie… masakra.. brak słów… I kredyt pewnie trzeba będzie wziąć… a Twój przypadek rzeczywiście jest dziwny. Ale że tacy „specjaliści” i nie wiedzą o co chodzi…

     
    • latosiowy-dom

      23 maja 2016 o 08:35

      Sama nie wiem dlaczego tak jest. Jesienią jadę na prywatną rozmowę z profesorem.Pozdrawiam!

       
    • ~Michał

      12 listopada 2016 o 10:46

      Witam

      Nie wiem skąd takie terminy. Skierowanie dostałem w czerwcu. Termin zabiegu 07 listopad. Właśnie jestem po.

       
      • latosiowy-dom

        14 listopada 2016 o 09:24

        No jak to skąd? Z Kajetan! Nie wymyśliłam ich sobie niestety. Szczęściarz z Ciebie ;-)

         
  3. ~Ola

    3 listopada 2016 o 13:13

    Witaj, wykryli u mnie perlaka w lewym uchu.5 lat temu pierwsza operacja (tylko tympanoplastyka), rok później reoperacja. 4 lata spokoju, później krwawienie i ropa z ucha. Jedna pani laryngolog stwierdziła, że źle myję uszy i nakrzyczała na mnie, że trzeba używać patyczków. Pojechałam do swojej doktorki. Potwierdziła nawrót perlaka… :( Miesiąc później operacja trwająca 3,5h (ossikuloplastyka wraz z tympanoplastyką oraz myringoplastyką). Kontrole co tydzien. Po miesiącu pojechałam na kontrolę, ponieważ miałam cały czas wycieki z ucha. Okazało się, że podczas gojenia powstały martwe tkanki, które usunięto mi bez znieczulenia. Teraz leżę spuchnięta, obolała bardziej niż po samym zabiegu. Pozdrawiam

     
    • latosiowy-dom

      4 listopada 2016 o 10:28

      o RANY ILE CIERPIENIA…
      co dalej?

       
  4. ~Roger

    1 sierpnia 2017 o 13:30

    Witaj.
    Jestem po myringoplastyce – tydzień temu. Wyczytałem, że po operacji miałaś problemy z odczuwaniem smaku. Mam to samo po stronie operowanego ucha, dziwny metaliczny smak. Napisz proszę, czy z czasem smak powrócił.

     
    • latosiowy-dom

      1 sierpnia 2017 o 20:10

      Witaj, Smak powrócił. Troszkę to trwało, ale wróciło do normy. Uzbrój się w cierpliwość, nie martw się, nawet 2-3 miesiące może być inaczej

       
      • ~Sylwia

        3 października 2017 o 11:41

        A jak po roku?
        Ja miałam myringo z kosteczkami w prawym uchu w kwietniu 2016 i było super, teraz we wrześniu 2017 lewe ucho, niby to samo było, niby na zdjęciu szwów wszystko w porządku ale gorzej słyszę niż wcześniej i do tego ciągłe szumy, gwizdy, znieczulony język i ciągłe bóle głowy.

         
        • latosiowy-dom

          3 października 2017 o 11:49

          Po roku bez zmian. Czekam na kolejną operację. Nic lepiej nie ma. Ogólnie protezka działa, bo ucho słyszy, ale w aparatach słuchowych.